Olejowanie blatu kuchennego to prosty sposób na zabezpieczenie drewna i odświeżenie jego wyglądu bez wynoszenia połowy kuchni do piwnicy. Dobrze dobrany olej podkreśla rysunek słojów, chroni przed wilgocią i ułatwia utrzymanie blatu w czystości. Warunkiem jest jednak porządne przygotowanie powierzchni i trzymanie się kilku zasad przy nakładaniu. W domowych warunkach da się to zrobić spokojnie w jeden dzień roboczy, z doszlifowaniem efektu nazajutrz. Poniżej konkretne kroki, ustawione tak, żeby uniknąć najczęstszych wpadek: plam, smug i łuszczącej się warstwy.
Jak działa olejowanie blatu i kiedy ma sens
Olej wnika w strukturę drewna, impregnuje je od środka i wypełnia pory. W przeciwieństwie do lakieru nie tworzy grubej, twardej powłoki na wierzchu, tylko raczej pół-matową, naturalną ochronę. Dzięki temu blat wygląda „cieplej”, a ewentualne drobne uszkodzenia da się miejscowo naprawić, bez cyklinowania całej płyty.
Olejowany blat dobrze sprawdza się przy gatunkach takich jak dąb, buk, jesion, bambus, a także klejonki z softwoodu, jeśli kuchnia nie pracuje w trybie intensywnej restauracji. Sprawa jest prosta, gdy blat jest z litego drewna albo klejonki. Przy okleinie lub fornirowanej płycie wiórowej zakres możliwości jest mniejszy – zbyt agresywne szlifowanie może przebić cienką warstwę dekoru.
Najwięcej sensu ma olejowanie wtedy, gdy blat jest nowy i surowy lub gdy stara powłoka (olej, wosk, lakier) jest już zmęczona. Na stary lakier nie da się położyć oleju „z marszu” – lakier trzeba usunąć, bo blokuje wnikanie środka. Olej jest też dobrym rozwiązaniem przy blatach, które pracują, czyli delikatnie pęcznieją i kurczą się, bo elastyczna powłoka łatwiej to znosi.
Wybór oleju i narzędzi
Rodzaje olejów do blatów
Do blatów kuchennych stosuje się głównie oleje do drewna z atestem do kontaktu z żywnością lub przynajmniej przeznaczone do powierzchni roboczych. Taki produkt jest odporniejszy na wodę, plamy i częste wycieranie niż zwykły olej dekoracyjny do mebli. Na etykiecie zwykle pojawia się informacja „blaty kuchenne”, „powierzchnie robocze”, „kontakt pośredni z żywnością”.
Najpopularniejsze są oleje na bazie oleju lnianego, tungowego lub ich mieszanek. Oleje twarde (z dodatkiem żywic) tworzą bardziej odporną warstwę i lepiej sprawdzają się przy intensywnie używanych kuchniach. Czysty olej mineralny jest bezpieczny, ale słabiej chroni przed wodą i częściej wymaga odnawiania.
Jeśli blat ma być lekko przyciemniony, można wybrać olej koloryzujący w tonacji dąb, orzech, teak. Klarowny olej zostawia naturalny kolor drewna, tylko go „podbija”. Ważne, by wybrać produkt matowy lub półmatowy – wysoki połysk na blacie kuchennym szybko ujawnia każde przetarcie i rysę.
W kuchniach z bardzo mocnymi zabrudzeniami (dużo tłuszczu, codzienne intensywne gotowanie) warto celować w olej z dodatkiem wosku lub olejo-wosk, bo taka mieszanka tworzy trochę bardziej zamkniętą, odporną na plamy powierzchnię, nadal możliwą do miejscowych poprawek.
Niezbędne narzędzia i materiały
Do przerobienia blatu w rozsądnym czasie przydaje się kilka podstawowych rzeczy. Najważniejsze to papier ścierny w różnych gradacjach (np. 120, 150, 180, 220), gąbka ścierna oraz szlifierka mimośrodowa lub oscylacyjna, jeśli powierzchnia jest większa. Docelowe wygładzenie pod olej zwykle kończy się na gradacji 180–220; zbyt wysokie wygładzenie (np. 400) utrudnia wnikanie oleju.
Do nakładania warto przygotować bezpyłowe szmatki bawełniane lub z mikrofibry, ewentualnie pędzel z naturalnego włosia do pierwszej, mocno nasycającej warstwy. Przydają się także jednorazowe rękawiczki, kuweta malarska lub pojemnik na olej i wałek flock lub gąbkowy – choć wiele osób kończy na samych szmatkach, co daje większą kontrolę nad ilością oleju.
Obowiązkowa jest też maska przeciwpyłowa przy szlifowaniu i odkurzacz z miękką końcówką. Pył drzewny lubi zbierać się w zakamarkach i jeśli zostanie na blacie, będzie się mieszał z olejem, tworząc chropowate „błotko”. Dodatkowo warto zabezpieczyć sąsiednie elementy (płytki, fronty szafek) taśmą malarską i folią.
Silnie nasączone olejem szmatki po pracy trzeba rozłożyć do wyschnięcia lub zalać wodą i wyrzucić – zgniecione w kulkę mogą się samoczynnie zapalić.
Przygotowanie blatu do olejowania
Czyszczenie, odtłuszczanie, naprawy
Na początku blat należy dokładnie umyć z resztek jedzenia, zaschniętych plam i starego tłuszczu kuchennego. Sprawdza się ciepła woda z dodatkiem delikatnego detergentu i odtłuszczanie powierzchni spirytusem technicznym lub acetonem (testując najpierw w mało widocznym miejscu). Celem jest usunięcie wszystkiego, co mogłoby zablokować wnikanie oleju w drewno.
Jeśli na blacie są stare powłoki – lakier, gruby wosk, bejca – całość trzeba zmatowić, a przy lakierze praktycznie wyprowadzić do surowego drewna. Przy małych powierzchniach można pracować ręcznie blokiem z papierem ściernym. Przy całej kuchni warto sięgnąć po szlifierkę mimośrodową, pilnując, by nie robić „dolink” w miększym drewnie.
Przy okazji dobrze jest wypełnić większe ubytki szpachlówką do drewna zbliżoną kolorem do blatu. Po wyschnięciu szpachlę się szlifuje na równo z powierzchnią. Drobne rysy często znikają same po szlifowaniu, zwłaszcza jeśli pracuje się po włóknach drewna, a nie w poprzek.
W rejonach zlewu i płyty grzewczej trzeba zwrócić szczególną uwagę na uszczelnienie styku z silikonem. Stary, czarniejący silikon warto usunąć i po olejowaniu położyć nowy, bo w tych miejscach blat ma najczęstszy kontakt z wodą.
Szlifowanie i odpylanie
Szlifowanie prowadzi się etapami, przechodząc z grubszej gradacji do drobniejszej. Przy zniszczonych lub lakierowanych blatach sensownie jest zacząć od 80–120, a następnie przechodzić do 150 i 180. Nowe, surowe blaty zwykle wystarczy przeszlifować dwukrotnie: np. 150, potem 180 lub 220. Szlif powinien iść wzdłuż słojów; każde przejechanie w poprzek lub miejscowe „wiercenie” jednym ruchem szlifierki zostawia ślad.
Po każdym etapie szlifowania dobrze jest dokładnie odkurzyć blat i przecierać go suchą szmatką. Ułatwia to kontrolę, czy nie zostały rysy po grubszej gradacji papieru. Zostawienie takiej rysy okaże się dopiero po naolejowaniu, gdy ciemniejsza linia będzie wybijać na tle drewna.
Na koniec przygotowania powierzchni warto użyć lekko zwilżonej wodą szmatki, aby delikatnie podnieść włókna. Po wyschnięciu drewno zrobi się szorstkie – wtedy wystarczy jedno, lekkie przejście papierem 220. Taki zabieg sprawia, że po późniejszym kontakcie z wodą blat mniej „jeży się” i dłużej zachowuje gładkość.
Po finalnym szlifowaniu blat musi być całkowicie suchy, odpylony i wolny od smug po detergentach czy rozpuszczalnikach. W tym momencie przydaje się mocne boczne światło, które bezlitośnie ujawnia wszelkie niedoróbki przed rozpoczęciem olejowania.
Olejowanie blatu krok po kroku
Po przygotowaniu można przejść do nakładania oleju. W domowych warunkach najbezpieczniej jest pracować metodą „mokre na mokre” z dokładnym wcieraniem i wycieraniem nadmiaru.
- Przelanie oleju do płaskiego pojemnika i dokładne wymieszanie (szczególnie przy wersjach z pigmentem lub woskiem).
- Nałożenie pierwszej, obfitej warstwy oleju pędzlem lub szmatką na fragment blatu (np. pasek 40–60 cm szerokości), zawsze zgodnie z kierunkiem słojów.
- Po 10–20 minutach od nałożenia – rozprowadzenie oleju po całej powierzchni danego fragmentu, tak aby drewno było równomiernie mokre, bez suchych pól i kałuż.
- Wcieranie oleju czystą, suchą szmatką, wykonując ruchy wzdłużne i koliste. Celem jest dociśnięcie oleju w pory drewna i zebranie nadmiaru.
- Po kolejnych kilku minutach dokładne wytarcie całej powierzchni – na blacie nie mogą zostać „mokre oka” ani grube smugi. Powierzchnia ma być lekko satynowa, sucha w dotyku, choć jeszcze nieutwardzona.
- Pozostawienie blatu do schnięcia na minimum 8–12 godzin (lub tyle, ile deklaruje producent oleju), przy dobrej wentylacji i temperaturze powyżej 18°C.
- Delikatne zmatowienie powierzchni między warstwami (np. gąbką ścierną 220–320) i odpylenie, jeśli wyczuwalne są pod palcami drobne włoski drewna.
- Nałożenie drugiej (i ewentualnie trzeciej) cienkiej warstwy oleju, tym razem zwykle wystarczy wcieranie szmatką bez wylewania wielkich ilości. Każdą warstwę kończy się takim samym, dokładnym wytarciem nadmiaru.
Większość producentów zaleca 2–3 warstwy. Blat przyjmuje tyle oleju, ile potrzebuje – jeśli po 10–15 minutach od położenia warstwy powierzchnia jest wciąż mokra i olej „stoi”, znak, że drewno jest już nasycone i trzeba go zebrać. Z kolei jeśli olej znika błyskawicznie, warto dołożyć jeszcze jedną, cienką warstwę.
Przy montażu nowego blatu dobrze jest naolejować także dolną stronę oraz wszystkie krawędzie przed montażem. Ogranicza to paczenie się drewna od różnicy wilgotności między stroną „kuchenną” a tą schowaną w szafkach.
Schnięcie, kolejne warstwy i wykończenie
Olej nie wysycha jak farba – polimeryzuje, czyli utwardza się w kontakcie z tlenem. W praktyce oznacza to, że nawet jeśli powierzchnia po kilku godzinach nie brudzi dłoni, pełną odporność osiągnie dopiero po kilku dniach. W tym czasie lepiej nie stawiać na blacie wilgotnych naczyń, nie kroić bezpośrednio na powierzchni i nie przykrywać go folią czy ceratą.
Między warstwami warto zachować odstępy podane przez producenta (zwykle 8–24 godziny). Zbyt szybkie nakładanie kolejnych porcji oleju na jeszcze miękką, lepką powierzchnię kończy się smugami i „wiecznie świecącym” filmem, który długo nie chce się utwardzić. Delikatne przeszlifowanie między warstwami usuwa także ewentualne drobiny kurzu.
Ostateczny wygląd można lekko dopracować po pełnym wyschnięciu ostatniej warstwy. Cienkie przetarcie bardzo drobną gąbką ścierną (np. 400) i lekkie wypolerowanie miękką szmatką nadaje blatu gładki, „jedwabisty” w dotyku charakter. Ten etap nie jest obowiązkowy, ale przy jasnych, gładkich blatach wyraźnie poprawia komfort użytkowania.
Pielęgnacja i regeneracja olejowanego blatu
Utrzymanie olejowanego blatu w dobrym stanie opiera się na kilku prostych nawykach. Podstawą jest wycieranie rozlanej wody i mokrych plam możliwie szybko, zwłaszcza w okolicy zlewu i czajnika. Długotrwałe „stawanie” kałuży może powodować lekkie puchnięcie drewna i miejscowe przebarwienia.
Do codziennego mycia wystarczy wilgotna ściereczka i łagodny detergent, najlepiej preparat przeznaczony do powierzchni olejowanych. Środków agresywnych (silne odtłuszczacze, wybielacze chlorowe) lepiej unikać, bo mogą matowić i wypłukiwać olej z porów. Deski do krojenia wciąż mają sens – nóż używany bezpośrednio na blacie szybko porysuje nawet najlepiej utwardzony olej.
Warstwę ochronną warto odświeżać co 6–12 miesięcy, w zależności od intensywności korzystania z kuchni. Regeneracja jest prosta: lekkie zmatowienie powierzchni drobnym papierem, odpylenie, jedna cienka warstwa oleju, staranne wytarcie i pozostawienie do wyschnięcia. Bez cykli szlifowania do surowego drewna, o ile blat nie jest poważnie zniszczony.
Jeśli pojawią się miejscowe plamy lub przebarwienia, często wystarczy punktowe zeszlifowanie problematycznego obszaru i miejscowe naolejowanie. To jedna z największych zalet olejowanego blatu w porównaniu z lakierowanym – naprawia się tylko to, co faktycznie wymaga poprawki, a nie całą powierzchnię.
