Najczęściej powtarzaną metodą oceny głębokości wody pitnej jest sprawdzenie, na jakiej głębokości wybija woda w studniach sąsiadów. Jej podstawowe ograniczenie polega na tym, że nawet na jednej ulicy poziom wód gruntowych i jakość wody mogą się znacząco różnić. W praktyce przy planowaniu domu i fundamentów liczy się nie tylko sama głębokość, ale też rodzaj warstw wodonośnych, ich ciągłość oraz zmienność poziomu wody w czasie. Bez tego łatwo o błędne założenia: zarówno co do wody pitnej, jak i posadowienia budynku. Artykuł porządkuje temat od strony budowlanej, a nie „hydrologicznej teorii”, tak aby można było realnie zaplanować fundamenty i ewentualną studnię.
Rodzaje wód podziemnych a głębokość wody pitnej
Pojęcie „woda gruntowa” bywa używane bardzo szeroko, a tymczasem z punktu widzenia budowy domu wypada rozróżnić przynajmniej trzy poziomy wód podziemnych:
- woda przypowierzchniowa (zawieszona) – często już od 1–2 m p.p.t. (poniżej poziomu terenu), bardzo wrażliwa na opady i zanieczyszczenia, zwykle nie nadaje się na wodę pitną bez zaawansowanego uzdatniania,
- wody gruntowe płytkie – typowy poziom dla pierwszych warstw wodonośnych, najczęściej na głębokości 3–8 m p.p.t., przy prawidłowej ochronie terenu mogą stanowić źródło wody pitnej, ale są narażone na zanieczyszczenia z powierzchni,
- wody głębinowe (artezyjskie) – warstwy przykryte nieprzepuszczalnymi gruntami (ił, glina), zwykle powyżej 20–30 m p.p.t., dużo lepiej chronione, często o stabilniejszym składzie chemicznym.
Przyjęcie, że „woda pitna jest od 30 metrów” jest zbyt dużym uproszczeniem. W jednych rejonach porządnej jakości wody można się spodziewać już na 5–6 m, w innych sensowne odwierty zaczynają się dopiero przy 40–60 m. O wszystkim decyduje budowa geologiczna, czyli ułożenie i rodzaj warstw: piasków, żwirów, glin i iłów.
Najczęściej eksploatowane w budownictwie jednorodzinnym są pierwsze i drugie poziomy wodonośne – właśnie z nich czerpią wodę klasyczne studnie kopane i większość studni wierconych do ok. 30 m.
Od czego faktycznie zależy głębokość wody pitnej?
Głębokość, na której trafia się na wodę nadającą się do picia (po ewentualnym prostym uzdatnieniu), zależy od kilku konkretnych czynników. Nie ma jednej uniwersalnej wartości, jest za to szereg lokalnych uwarunkowań.
Najważniejsze z nich to:
- rodzaj gruntu – grube piaski i żwiry tworzą dobre warstwy wodonośne; iły i gliny zatrzymują wodę i tworzą poziomy nieprzepuszczalne,
- układ warstw (profil geologiczny) – liczba warstw nieprzepuszczalnych i ich miąższość decydują, czy wody głębsze są dobrze izolowane,
- położenie względem dolin rzecznych – w obniżeniach terenowych i dolinach poziom wód gruntowych jest z reguły płytszy,
- zabudowa i sposób użytkowania terenu – intensywna zabudowa, nieszczelne szamba, zanieczyszczenia rolnicze obniżają jakość płytkich wód,
- klimat lokalny – ilość opadów i długość okresów suszy wpływają na wahania poziomu wód.
W praktyce oznacza to, że nawet jeśli lustro wody w studni sąsiada jest na głębokości 5 m, nie ma gwarancji, że na działce obok będzie identycznie. Czasem wystarczy, że przez teren przebiega granica warstwy iłu, aby po jednej stronie woda stała wysoko, a po drugiej trzeba było wiercić dwa razy głębiej.
Typowe głębokości wód a rodzaj terenu
W Polsce można wyróżnić kilka typowych sytuacji terenowych, które mniej więcej podpowiadają, na jakiej głębokości pojawi się woda i czy ma szansę nadawać się do picia bez skomplikowanego uzdatniania.
Na gruntach piaszczystych, lekkich (częste na wydmach, piaskach polodowcowych) woda gruntowa potrafi znajdować się wyraźnie głębiej – przykładowo 6–10 m lub więcej. Woda jest tam lepiej naturalnie filtrowana, ale przy intensywnym pompowaniu bywa wrażliwa na spadki poziomu w czasie suszy.
Na terenach gliniastych, ciężkich często występuje zjawisko wód zawieszonych – na stosunkowo niewielkiej głębokości (1–3 m) stoi woda na nieprzepuszczalnej glinie. Do picia zwykle się nie nadaje, ale ma duży wpływ na warunki gruntowo-wodne dla fundamentów i piwnic. Sensowny poziom wodonośny, nadający się na ujęcie, pojawia się dopiero poniżej kolejnych warstw iłu czy gliny, czasem dopiero przy 15–25 m.
W dolinach rzek oraz w obniżeniach terenowych lustro wody potrafi być bardzo płytkie – 1–2 m pod powierzchnią, a przy wysokich stanach wód jeszcze bliżej. Takie wody są szczególnie narażone na zanieczyszczenia i rzadko stanowią dobre ujęcie pitne bez poważnego uzdatniania. Za to ich obecność od razu przekłada się na wymagania co do izolacji przeciwwodnej fundamentów.
Jak głęboko kopać lub wiercić studnię pod wodę pitną?
W przypadku zabudowy jednorodzinnej najczęściej rozważa się dwie opcje: płytką studnię kopaną lub wierconą studnię głębszą. Z punktu widzenia jakości wody pitnej i stabilności ujęcia warto zadać sobie kilka pytań zanim pojawi się wykonawca z koparką lub wiertnicą.
Studnie kopane – szybko, ale nie zawsze rozsądnie
Klasyczne studnie kopane (kręgi betonowe) sięgają zwykle na 4–8 m. Ich zaletą jest prostota wykonania i stosunkowo niska cena. Niestety, najczęściej sięgają tylko do pierwszej warstwy wodonośnej, bardzo podatnej na zanieczyszczenia z powierzchni.
Przy współczesnej zabudowie, gęstym sąsiedztwie, przydomowych oczyszczalniach i ruchu samochodowym woda z takich studni wymaga zwykle co najmniej podstawowego uzdatniania (filtracja mechaniczna, węglowa, czasem odżelazianie i odmanganianie). Bywa też problem z azotanami i bakteriami, zwłaszcza w rejonach rolniczych.
Jeżeli studnia ma być głównym źródłem wody pitnej dla domu, a nie tylko ujęciem technicznym, warto rozważyć studnię wierconą sięgającą do głębszej, stabilniejszej warstwy.
Studnie wiercone – większy koszt, większa szansa na dobrą wodę
Studnie wiercone dla domów jednorodzinnych mają najczęściej głębokość w przedziale 15–40 m. Dzięki temu sięgają do warstw lepiej odizolowanych od powierzchni, a więc potencjalnie czystszych i bardziej stabilnych pod względem składu chemicznego.
Nie oznacza to jednak, że każda woda z 30 metrów będzie idealna. Lokalne warunki geologiczne potrafią zaskoczyć: wysoka zawartość żelaza, manganu, siarkowodoru czy zbyt twarda woda to dość częste przypadki. Z tego powodu analiza wody w laboratorium po wykonaniu studni to konieczność, a nie „fanaberia”.
W praktyce przydomowe studnie wiercone kończą się na pierwszej lub drugiej warstwie wodonośnej, która zapewnia odpowiednią wydajność (np. 1–3 m³/h) i akceptowalną jakość wody po umiarkowanym uzdatnianiu. Do wód głębinowych eksploatowanych komercyjnie czy komunalnie sięga się często znacznie głębiej (nawet 100–200 m), ale to inna skala inwestycji.
Głębokość wód gruntowych a fundamenty domu
Dla fundamentów liczy się przede wszystkim poziom zwierciadła wody gruntowej i jego wahania sezonowe, a nie to, czy woda na tej głębokości nadaje się do picia. Jednak obie kwestie są ze sobą mocno powiązane.
Wysoki poziom wód gruntowych, np. 1,0–1,5 m pod poziomem posadowienia fundamentów, oznacza:
- konieczność zastosowania izolacji przeciwwodnej (a nie tylko przeciwwilgociowej),
- często rezygnację z klasycznej piwnicy lub istotne podniesienie poziomu „zera” budynku,
- zwiększone ryzyko podciągania kapilarnego i zawilgocenia ścian, jeśli izolacje zostaną wykonane niedokładnie,
- możliwość występowania naporu hydrostatycznego na ściany podziemia.
Z kolei niski poziom wód gruntowych (np. poniżej 5–6 m od projektowanego poziomu posadowienia) daje większy komfort: łatwiej zaprojektować ławy fundamentowe, rzadziej pojawia się potrzeba drenażu czy szczególnie skomplikowanych izolacji. To jednak nie zwalnia z dokładnej oceny warunków gruntowo-wodnych.
Dla dokumentacji projektowej ważniejsza jest informacja, że „zwierciadło wody waha się między 2,5 a 3,5 m p.p.t.” niż pojedynczy odczyt „woda na 3 m w dniu badania”. Kluczowa jest amplituda wahań, nie tylko jedna liczba.
Jak rzetelnie sprawdzić, na jakiej głębokości jest woda?
Orientacyjne rozmowy z sąsiadami czy obserwacja istniejących studni to tylko punkt wyjścia. Przy budowie domu i planowaniu fundamentów nie warto opierać się wyłącznie na „lokalnej wiedzy ustnej”. Dostępnych jest kilka lepszych źródeł informacji.
Najbardziej praktyczne kroki to:
- Mapa hydrogeologiczna lub geoportal – publicznie dostępne dane pozwalają z grubsza ocenić, jakie warstwy wodonośne występują w rejonie i na jakich głębokościach,
- Dokumentacja geotechniczna – odwierty geotechniczne na działce dają konkret: rodzaj gruntów, poziom wód gruntowych w czasie badania, przewidywane wahania,
- Rozmowa z lokalnym hydrogeologiem lub doświadczonym „studniarzem” – osoby pracujące w danym rejonie zwykle wiedzą, na jakich głębokościach „chodzi woda” i z czym był problem w okolicy,
- Kontrola sezonowa – jeśli czas na to pozwala, warto porównać poziom wody w istniejących studniach zimą/wiosną i latem, żeby zobaczyć realny rozrzut.
Przy większych inwestycjach budowlanych standardem jest wykonanie piezometrów i obserwacja poziomu wód w czasie. W domach jednorodzinnych rzadko się to stosuje, ale nawet proste badania geotechniczne z jednym odwiercem do głębokości np. 6–8 m dają dużo lepszy obraz sytuacji niż „widzi się, że sucho”.
Czy warto „gonić” za jak najgłębszą wodą pitną?
Pokusą jest założenie, że im głębsza woda, tym lepsza i czystsza. W praktyce bywa różnie. Głębsze wody często mają stabilniejszy skład mikrobiologiczny, ale za to potrafią być wyraźnie przeżelazione, twarde lub mieć nieprzyjemny zapach (siarkowodór). Koszt wiercenia rośnie z każdym metrem, a później trzeba doliczyć wyższy koszt uzdatniania.
Z punktu widzenia domu jednorodzinnego rozsądne podejście to poszukiwanie najpłytszej stabilnej warstwy wodonośnej o akceptowalnej jakości wody po prostym uzdatnieniu, a nie „rekordowej głębokości”. Czasem sensowna jest dobrze zaprojektowana studnia na 18–22 m i prosty zestaw filtrów, zamiast ścigania się o 60-metrowe odwierty, które i tak wymagają stacji uzdatniania.
Warto też pamiętać, że samo pojęcie „wody pitnej” jest zdefiniowane przez normy jakości. Dotyczą one m.in. zawartości żelaza, manganu, azotanów, bakterii, twardości ogólnej, przewodnictwa. Dlatego o tym, czy woda rzeczywiście nadaje się do picia, decyduje wynik badania w laboratorium, a nie wyłącznie głębokość, z jakiej jest czerpana.
